Rozmowa z Barbarą Wojtaszek - komendantką szczepu ZHP w Pilźnie
Harcerskie hufce działają zwykle w miastach powiatowych. Ten pilźnieński jest jednak jednym z dwóch, prowadzonych w powiecie dębickim. Dlaczego zdecydowaliście się na samodzielną działalność? Kiedy i z czyjej inicjatywy powołano do życia pilźnieński hufiec i 1 Pilzneński Szczep Harcerski?
Hufiec Ziemi Pilzneńskiej odrodził się w 2005 roku, głównie z inicjatywy obecnej Komendy Hufca oraz Towarzystwa Przyjaciół Pilzna i Ziemi Pilzneńskiej. Dzięki zaangażowaniu druhen: Zofii Szczepanik, Anny Czernysz, Zofii Mossoń i wielu innych osób udało się doprowadzić do tego, że w gminie Pilzno działa obecnie ok. 150 harcerzy - 1/3 z nich skupia się w 1. Pilzneńskim Szczepie Harcerskim „Zielony Płomień”, który działa w samym Pilźnie. Ja jestem jego komendantką, ale nie działam sama, mam bowiem do pomocy Radę Szczepu o nazwie Gozdawa i zastęp kadrowy ZagaJnik (piszemy przez duże J w środku, bo to zespół wywodzący się z drużyny Zielona Jedynka).
Zapewne, podobnie jak w przypadku dębickiego hufca również i wasze drużyny prowadzone są przy szkołach. Gdzie konkretnie?
Szczep skupia trzy jednostki: 111 Pilzneńską Drużynę Harcerzy Wędrowników pod przewodnictwem Dominiki Proszowskiej, która działa przy LO w Pilźnie, gdzie udostępniono nam wspaniałą harcówkę; 11 Pilzneńską Drużynę Starszoharcerską „Pocisk” z drużynową Anną Sysło oraz 1 Pilzneńską Drużynę Harcerzy Starszych „Zielona Jedynka”, aktualnie pod moją komendą. 11 PDSH z 1 PDHS działają przy gimnazjum i szkole podstawowej. Ponadto drużyny istnieją w gminie, przy zespołach szkół: w Łękach Górnych i Dolnych, Zwierniku, Machowej, Parkoszu, Dobrkowie, Jaworzu Górnym, Strzegocicach i Słotowej.
Z pewnością bierzecie również udział w ogólnopolskich czy międzynarodowych harcerskich spotkaniach...
Nasi harcerze do dziś wspominają udział w Zlocie Skautów Europy Środkowo-Wschodniej Silesia 2008, podczas którego spotkali się nie tylko z rówieśnikami z Węgier, Litwy czy Słowacji, ale i Egiptu, Pakistanu oraz Belgii. Ponadto sami - jako szczep - organizujemy imprezy i biwaki, na które często zapraszamy harcerzy spoza Pilzna. Są to Zloty Hufca, Przeglądy Artystyczne TALIA, wyjazdy turystyczne, np. do Sandomierza czy Zakopanego. W 2006 roku byliśmy w Bieszczadach i marzy nam się powtórny wyjazd na piękne połoniny. W nadchodzącym roku wybieramy się na Zlot 100-lecia Harcerstwa do Krakowa oraz skautowe spotkanie na Węgrzech. Dlatego Bieszczady muszą poczekać. Jednak nasi wędrownicy, czyli licealiści, byli we wrześniu w Beskidzie, a na 600-lecie bitwy pod Grunwaldem być może wybiorą się i w tamte okolice, na Mazury...
Czy hufiec w Pilźnie współpracuje z innymi organizacjami pozarządowymi?
Ściśle współpracujemy z Towarzystwem Przyjaciół Pilzna - jemu zawdzięczamy swoje istnienie. To stowarzyszenie udziela nam zarówno pomocy finansowej, jak i merytorycznej przy opracowywaniu różnych projektów. W porozumieniu z Urzędem Miasta zajmujemy się mogiłami żołnierskimi z I i II wojny światowej, a ponadto grobami osób zasłużonych dla miasta, takich jak Stanisław Król - Kaszubski czy Tytus Bujnowski. Od tego roku zaczęliśmy służbę dzieciom w świetlicy parafialnej i póki co współpraca rozwija się obiecująco. Harcerskie imprezy kulturalne i artystyczne prowadzimy też na terenie pilzneńskiego Domu Kultury. W Pilźnie wspaniałe jest to, że jeśli chcemy coś zrobić, to nikt nie rzuca nam kłód pod nogi, ale wręcz przeciwnie, stara się maksymalnie pomóc - mam tu na myśli głównie władze samorządowe. Także firmy - Omega i Met-Chem ufundowały naszemu szczepowi namioty turystyczne, Taurus zaś przekazał nam dotację na biwak w zamian za drobną pomoc przy wiosenno-letnich imprezach na Ranczu Taurus.
Podobnie jak wiele organizacji pozarządowych z pewnością i wy macie swoje bolączki. Jakie są te największe?
Czasami brakuje nam pełnoletnich opiekunów na zbiórki czy wyjazdy oraz osób, które chciałyby się na dłużej zaangażować. Licealiści pozostający w harcerstwie od szkoły podstawowej są wspaniali, ale po maturze wyjeżdżają na studia i siłą rzeczy musimy od nowa szukać i wychowywać kadrę na ich miejsce. Nie jest to łatwy proces, gdyż aby być harcerzem, a potem instruktorem, trzeba właściwie w 100% przyjąć harcerski system wartości. Jego najsłynniejsze punkty to niepalenie papierosów i niepicie alkoholu, aczkolwiek dla mnie trudniejsze bywają inne wymagania: oszczędność i ofiarność, pogoda ducha na co dzień, ekologia w praktyce, przyjazne nastawienie wobec wszystkich ludzi, ciągła praca nad sobą, itp.
Kończąc zapytam jeszcze jak zaczęła się Pani przygoda z harcerstwem i dlaczego trwa Pani przy tym do dzisiaj?
Zapewne wiele osób w moim wieku pamięta jeszcze czerwone chusty do munduru i pochody pierwszomajowe - w moich wczesnych latach szkolnych ta przynależność była obowiązkowa. Potem czasy się zmieniały, drużyny i hufce (np. Brzostek) kończyły swoją działalność i smak prawdziwego harcerstwa poznałam dopiero na studiach, działając w Krakowskim Harcerskim Kręgu Akademickim „Diablak” (ta nazwa pochodzi od ludowego imienia Babiej Góry). Właśnie w Krakowie, w nieco patologicznej dzielnicy Podgórze założyłam swoją pierwszą drużynę. Doświadczyłam wtedy, że harcerskie zajęcia dawały mi wspaniałą praktykę do teorii, której uczyłam się na studiach. Od zawsze chciałam zostać nauczycielką i metoda harcerska spodobała mi się jako sprawdzony sposób na wychowanie. Do dzisiaj łączenie pracy w szkole i służby instruktorskiej w harcerstwie uważam za wartościowe i potrzebne. Zadanie przekazane nam przez twórcę skautingu: „Zostawcie po sobie świat trochę lepszym, niż go zastaliście” dla mnie jest ciągle aktualne.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
Rozmowę w ramach projektu - Inkubator Organizacji Pozarządowych Powiatu Dębickiego - przeprowadziła Magdalena Baran.