„Dobroć” nie tylko z nazwy
Szeroko rozumiana pomoc dzieciom, osobom starszym i samotnym - to najważniejsze zadanie, które postawiło przed sobą Stowarzyszenie im. Edmunda Bojanowskiego „Dobroć”. Ta, jedna z niewielu dębickich organizacji zrzeszających osoby świeckie i siostry zakonne, od kilku lat w naszym mieście wspiera działalność świetlicy profilaktyczno-wychowawczej dla dzieci „Promyki Nadziei” oraz prowadzi dom dziennego pobytu dla osób starszych i samotnych - „Dom Symeona i Anny”.
Początki...
- Pomysł założenia stowarzyszenia „Dobroć” wyszedł od osób wspierających naszą świetlicę - darczyńców i wolontariuszy. Siostrom z naszego zgromadzenia wydawało się to niekonieczne. Pierwszy z tą propozycją wyszedł pan Stefan Bieszczad, który podkreślał, że dzięki temu będzie nam łatwiej, wygodniej i praktyczniej - mówi siostra Loyola Opiela, prezes „Dobroci”.
Organizację powołano do życia w marcu 2004 r., od początku należy do niej 25 stałych członków. Co ciekawe, stowarzyszenie to, jest jedynym w Dębicy, które posiada swoje koła terenowe w innych miastach Polski, m.in. Tarnowie, Lublinie i Krakowie, a nawet w odległej Boliwii w Ameryce Południowej. W sumie jest ich 16. - Są to tzw. Rodziny Błogosławionego Edmunda, których zadaniem jest rozeznawanie i odpowiadanie na potrzeby w swoich środowiskach. W naszych oddziałach zrzeszonych jest w sumie ok. 400 osób - wyjaśnia siostra Loyola.
Wsparcie dla „Promyków Nadziei”
W Dębicy „Dobroć” skupia się m.in. na wsparciu dla podopiecznych świetlicy „Promyki nadziei”. Placówka, podobnie jak „Dom Symeona i Anny”, nie ma stałych dotacji, utrzymuje się dzięki pieniądzom z projektów pisanych przez siostry, wsparciu darczyńców i 1% podatku - posiada status organizacji pożytku publicznego. Z zajęć w świetlicy korzysta kilkadziesiąt dzieci z rodzin w trudnej sytuacji materialnej i życiowej. Mogą tutaj zjeść ciepły posiłek, odrobić zadanie domowe i w ciekawy sposób zorganizować sobie wolny czas. Siostry - w miarę swoich możliwości - dbają także, aby ich podopieczni otrzymywali m.in. odzież na zimę, podręczniki i przybory szkolne.
Z myślą o starszych i samotnych
„Dom Symeona i Anny”, w przeciwieństwie do świetlicy „Promyki nadziei”, prowadzonej przez Zgromadzenie, działa przy stowarzyszeniu. Od 2005 r. placówka jest częścią ośrodka integracyjnego, w którym działa ochronka - przedszkole dla dzieci i świetlica „Promyki Nadziei” oraz placówka wsparcia dla rodzin i hostel. Przychodzą tu osoby samotne i starsze, które do tej pory zamykały się w czterech ścianach mieszkania. Czas w domu mija im m.in. na wspólnych rozmowach, posiłkach czy robótkach ręcznych. - Do placówki mimo, że mamy 15 miejsc przyjęliśmy 22 osoby. Wielu też jest na liście oczekujących - zaznacza siostra L. Opiela.
Integracja międzypokoleniowa
Co ciekawe, podopieczni „Promyków nadziei” oraz „Domu Symeona i Anny” mają ze sobą kontakt. - W spotkaniach np. podczas imienin seniorów czy festynów rodzinnych, które organizujemy uczestniczą osoby w wieku od 2 do 95 lat. Dla wszystkich są one niezwykle ważne - kończy siostra Loyola.